Środa, 23 września 2026
Imieniny: Tekla, Bogusław, Liwiusz
Polityka Krajowa 19.08.2026 Wideo

Rewolucja w podatkach od 2027 roku. Kto zyska, a kto zapłaci więcej?

Rząd zaprezentował projekt zmian w systemie podatkowym, który od 2027 roku ma przynieść ulgę milionom Polaków. Sprawdź, co oznacza dla Ciebie i Twojego budżetu.
Wideo Rewolucja w podatkach od 2027 roku. Kto zyska, a kto zapłaci więcej?

Koniec z wysokim PIT dla klasy średniej – nowa skala podatkowa

Od 2027 roku polski system podatkowy czeka gruntowna przebudowa, która ma bezpośrednio wpłynąć na portfele milionów obywateli. Głównym założeniem reformy jest podniesienie pierwszego progu podatkowego z obecnych 120 tys. zł do 130 tys. zł, przy jednoczesnym utrzymaniu stawki 12% dla tej części dochodów. To oznacza, że osoby zarabiające do tej kwoty rocznie zapłacą niższy podatek niż obecnie, a w wielu przypadkach w ogóle nie odczują zwiększonych obciążeń.

Dla dochodów mieszczących się w przedziale od 130 tys. zł do 150 tys. zł wprowadzona zostanie zupełnie nowa, pośrednia stawka wynosząca 24%. Dopiero dochody przekraczające 150 tys. zł będą opodatkowane najwyższą, dotychczasową stawką 32%. Takie rozwiązanie ma sprawić, że osoby o zbliżonych zarobkach nie będą już ponosić radykalnie różnych obciążeń, co było jednym z głównych mankamentów obecnego systemu.

Zmiany te są odpowiedzią na dynamiczny wzrost wynagrodzeń w Polsce – od początku kadencji obecnej koalicji płace wzrosły o ponad 30%. Wraz z rosnącymi pensjami coraz więcej osób wpadało w wyższe progi podatkowe, co automatycznie zwiększało ich daniny. Nowa skala ma temu zapobiec i realnie odciążyć rosnącą klasę średnią, która – jak podkreślają autorzy reformy – w największym stopniu finansuje funkcjonowanie państwa.

3,5 mln podatników zyska, niektórzy nawet 3,6 tys. zł rocznie

Według szacunków Ministerstwa Finansów, na nowych zasadach skorzysta aż 3,5 mln polskich podatników. W praktyce oznacza to, że w ich portfelach pozostanie rocznie nawet do 3600 zł więcej niż obecnie. To konkretna kwota, która może zostać przeznaczona na codzienne wydatki, oszczędności czy inwestycje, co dodatkowo pobudzi lokalną gospodarkę.

Co istotne, reforma wpłynie też na strukturę podatników płacących najwyższą stawkę. Obecnie prognozowano, że w 2027 roku stawką 32% objętych będzie około 14% podatników. Dzięki nowym progom odsetek ten spadnie do zaledwie 7,2%. To oznacza, że niemal połowa osób, które wcześniej musiałyby odprowadzać najwyższy podatek, znajdzie się w niższych przedziałach i zapłaci mniej.

Premier Donald Tusk, przedstawiając założenia reformy, podkreślił, że celem jest sprawiedliwe rozłożenie ciężarów podatkowych. W jego ocenie obecny system w nieproporcjonalny sposób obciąża osoby o średnich dochodach, które często zarabiają niewiele więcej niż minimalna krajowa, a mimo to płacą wysokie daniny. Nowe przepisy mają to zmienić, stawiając na progresję, która realnie różnicuje obciążenia w zależności od możliwości finansowych.

„Jestem przekonany, że po zmianach system podatkowy będzie sprawiedliwszy, a korzyści będą dotyczyły milionów ludzi, którzy dziś ponoszą najcięższe daniny. Chcemy zrównoważyć wysiłek finansowy wszystkich obywateli i obciążyć największe firmy”

Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów

Skąd pieniądze na reformę? Większe podatki dla największych firm

Każda obniżka podatków wiąże się z kosztami dla budżetu państwa. W tym przypadku rząd zdecydował, że ciężar finansowy reformy spocznie przede wszystkim na największych korporacjach i osobach osiągających najwyższe dochody. Minister Finansów i Gospodarki Andrzej Domański zapowiedział podniesienie stawki CIT z 19% do 22% dla firm, których roczne przychody przekraczają 50 mln euro (około 200 mln zł). Zmiana obejmie również podatkowe grupy kapitałowe, które do tej pory mogły korzystać z preferencyjnych rozliczeń.

Dodatkowo planowane jest podwyższenie daniny solidarnościowej z 4% do 5% dla osób, których dochody przekraczają 1 mln zł rocznie. To rozwiązanie ma objąć najmniej liczną, ale najlepiej zarabiającą grupę społeczeństwa, która – zdaniem rządu – powinna w większym stopniu partycypować w kosztach funkcjonowania państwa, zwłaszcza w kontekście wydatków na obronność.

Wraz z tymi zmianami rząd planuje przywrócenie limitu przychodów dla ryczałtu ewidencjonowanego do równowartości 250 tys. euro. Obecnie limit ten jest wyższy, co – jak tłumaczy minister Domański – prowadzi do sytuacji, w której osoby o podobnych dochodach płacą zupełnie różne podatki w zależności od wybranej formy opodatkowania. Nowe przepisy mają ujednolicić zasady i ograniczyć nadużycia.

„Chcemy przywrócić próg do równowartości 250 tys. euro. Często osoby, które mają bardzo podobne dochody, płacą zupełnie różne podatki, w zależności od wybranej formy rozliczenia. System musi być bardziej sprawiedliwy”

Andrzej Domański, Minister Finansów i Gospodarki

Co to oznacza dla mieszkańców Krotoszyna i regionu?

Dla przeciętnego mieszkańca Krotoszyna, który pracuje na etacie w lokalnym zakładzie produkcyjnym, szkole czy urzędzie, nowa skala podatkowa to przede wszystkim realne pieniądze zostające w domowym budżecie. Osoby zarabiające rocznie do 130 tys. zł, czyli miesięcznie około 10,8 tys. zł brutto, zapłacą podatek według stawki 12% zamiast dotychczasowych 32% w górnych przedziałach. Dla wielu krotoszynian, zwłaszcza tych z sektora edukacji czy służby zdrowia, oznaczać to będzie kilkaset złotych więcej co miesiąc.

W regionie, gdzie średnie wynagrodzenia są niższe niż w największych aglomeracjach, zmiana progu do 130 tys. zł obejmie praktycznie wszystkich pracowników etatowych. Nawet osoby zarabiające powyżej tej kwoty, np. menedżerowie lokalnych firm czy specjaliści IT pracujący zdalnie, skorzystają z nowej stawki pośredniej 24% zamiast 32%. To istotna ulga, która może zachęcić do pozostania w regionie i inwestowania w lokalne przedsięwzięcia.

Jednocześnie mieszkańcy Krotoszyna prowadzący własne firmy muszą uważnie przyjrzeć się planowanym zmianom w ryczałcie. Przywrócenie limitu do 250 tys. euro oznacza, że przedsiębiorcy o przychodach powyżej tej kwoty będą musieli przejść na skalę podatkową lub podatek liniowy, co może zwiększyć ich obciążenia. Dla lokalnych biznesów, które często działają w formie ryczałtu, to istotna zmiana, która wymaga przemyślenia strategii rozliczeń.

Warto również zwrócić uwagę na aspekt społeczny – reforma ma wesprzeć klasę średnią, która w Krotoszynie stanowi trzon społeczności. To nauczyciele, pielęgniarki, urzędnicy, pracownicy handlu i usług, którzy na co dzień decydują o jakości życia w mieście. Większe dochody netto oznaczają nie tylko lepszy standard życia, ale także większe wpływy do lokalnego budżetu z tytułu podatków lokalnych, co może przełożyć się na inwestycje w infrastrukturę czy kulturę.

Reforma bez obciążania budżetu – czy to możliwe?

Jednym z kluczowych argumentów przedstawianych przez rząd jest neutralność reformy dla budżetu państwa. Oznacza to, że koszty obniżki podatków dla klasy średniej zostaną w całości pokryte przez zwiększone wpływy od największych firm i najlepiej zarabiających osób. To pierwsze takie rozwiązanie od wielu lat, które nie zwiększa deficytu ani nie wymaga cięć w wydatkach publicznych.

Minister Domański podkreśla, że proponowane zmiany są efektem odpowiedzialnej polityki fiskalnej, która uwzględnia dynamiczny wzrost gospodarczy Polski. Nasz kraj jest obecnie najszybciej rosnącą dużą gospodarką Unii Europejskiej, co tworzy przestrzeń do reform bez ryzyka dla stabilności finansów publicznych. Wzrost wynagrodzeń o ponad 30% od początku kadencji obecnej koalicji pokazuje, że gospodarka radzi sobie dobrze, a system podatkowy musi za tym nadążyć.

Nie brakuje jednak głosów krytycznych, zwłaszcza ze strony środowisk pracodawców, które obawiają się, że podniesienie CIT do 22% dla największych firm osłabi ich konkurencyjność i skłoni do przenoszenia działalności za granicę. Rząd odpiera te zarzuty, wskazując, że podwyżka dotyczy tylko podmiotów o przychodach powyżej 200 mln zł, które mają wystarczające zdolności do poniesienia wyższych obciążeń bez wpływu na zatrudnienie czy inwestycje.

Premier Tusk odniósł się również do możliwego weta prezydenckiego, sugerując, że zawetowanie projektu chroniłoby interesy wielkich koncernów kosztem zwykłych obywateli. Podkreślił, że reforma czeka na decyzję głowy państwa, a presja społeczna może być kluczowa dla jej ostatecznego kształtu.

„Jeśli Prezydent przyjmie logikę z kwestii paliw, to może próbować zawetować projekt. Ochroni wielkie firmy i koncerny, ale zarabiającym pielęgniarkom, urzędnikom, nauczycielom zabierze te pieniądze. Mam nadzieję, że presja milionów ludzi, którzy czekają na tę decyzję, wywoła impuls w sumieniu pana Prezydenta”

Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów

Najważniejsze zmiany w liczbach

Poniżej przedstawiamy zestawienie kluczowych parametrów reformy, które wejdą w życie od 1 stycznia 2027 roku. Warto zapamiętać te liczby, bo będą one miały bezpośredni wpływ na wysokość pensji i podatków każdego z nas.

  • Podniesienie pierwszego progu podatkowego z 120 tys. zł do 130 tys. zł – stawka 12%.
  • Nowa stawka pośrednia 24% dla dochodów od 130 tys. zł do 150 tys. zł.
  • Najwyższa stawka 32% pozostaje dla dochodów powyżej 150 tys. zł.
  • Korzyść dla 3,5 mln podatników – nawet 3600 zł oszczędności rocznie na osobę.
  • Spadek odsetka podatników płacących 32% z 14% do 7,2%.
  • Podwyżka CIT z 19% do 22% dla firm o przychodach powyżej 50 mln euro (200 mln zł).
  • Danina solidarnościowa wzrośnie z 4% do 5% dla dochodów powyżej 1 mln zł.
  • Limit ryczałtu ewidencjonowanego wraca do 250 tys. euro.

Reforma podatkowa to jedna z najważniejszych zapowiedzi obecnego rządu, która ma szansę realnie wpłynąć na sytuację finansową milionów Polaków. Choć do jej wejścia w życie pozostało jeszcze ponad dwa lata, już teraz warto zastanowić się, jak nowe przepisy wpłyną na nasze domowe budżety i lokalną gospodarkę. Czy jest to krok w dobrym kierunku? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – zmiany będą odczuwalne dla każdego z nas.